Archiwum autora: ilsa333

Wesoła podróż pojechanej rodzinki

Dead End/ Droga śmierci (2003)

dead end droga śmierci

Oglądając ten film miałam wrażenie, że mam do czynienia z produkcją z lat ’80. Bardzo lubię stare film, mają specyficzną oprawę, która jednak nie odciąga uwagi od przedstawianych wydarzeń. Taką właśnie estetyką posługuje się „Droga śmierci” mimo iż jest to film powstały już po roku 2000.

dead end droga śmierci

Historia jest dość prosta. kilku osobowa rodzina: mama, tata, nastoletni syneczek, dorosła córka i jej narzeczony wybierają się na święta do babuni.Jadą wieczorem skrótem przez las. Po drodze przyjdzie im się zmierzyć z szeregiem niewytłumaczalnych zdarzeń. Autostopowiczka z dzieckiem na ręku, wózek porzucony na środku drogi i oczywiście czarny samochód pojawiający się co jakiś czas i zawsze będący zwiastunem tragedii.

dead end droga śmierci

dead end droga śmierci

Film jest bardzo specyficzny. Nie wiem jak to inaczej ująć. Jest… psychodeliczny. Oglądając go w pewnym momencie kompletnie traci się rezon. Sceny budzące strach są przeplatane elementami o humorystycznym zabarwieniu. Oczywiście humor ten może niektórych zniesmaczyć.

Bohaterom, którzy znaleźli się w sytuacji bez wyjścia trudno jest znaleźć logiczne wytłumaczenie zaistniałych zdarzeń. Zaczyna im powoli odbijać, a widzowi śledzącego rozwój paranoi wraz z nimi.

dead end droga śmierci

Za tą właśnie mieszankę wybuchową kocham ten film:)

Moja ocena: 8/10

Duchy Edgara Allana Poe

Tomb of Ligeia/Grobowiec Ligei  (1964)

tomb of ligeia

Zaczynam od tego filmu nie bez powodu… Był to chyba pierwszy horror jaki oglądałam. A przynajmniej pierwszy, który zapadł mi w pamięć.

Jako dziecko oglądałam go w domu babci (gdybyście widzieli ów dom, wiedzieli byście, że nie ma lepszego miejsca do takich seansów). Nie pamiętałam jego tytułu. Szukałam go przez lata po macku, opierając się jedynie na jednym screenie, który utkwił mi w pamięci. Była to scena w której „martwa” Ligeia leżąc w łożu spogląda na Rowenę. W jej spojrzeniu było coś takiego, czego nie sposób było zapomnieć.

Tytuł natrafiłam przypadkiem, czytając opowiadania Edgara Allana Poe’go. Dzięki temu udało mi się ponownie obejrzeć ten film, po prawie 20 latach:) Nie będę kłamać, że zrobił na mnie takie samo wrażenie jak kiedyś.  BTW…

tomb of ligeia

Film ma te cechy, których próżno szukać we współczesnych tworach. Jest mniej hollywodzki- bardziej teatralny. Wspaniała scenografia, doskonałe operowanie światłem. We współczesnych filmach takie subtelne elementy są przytłoczone masą efekciarskich chwytów.

Na nastrój grozy składa się wiele spójnych i dopracowanych elementów. Wspaniała historia- oglądając remake tego filmu, o którym wspomnę później, wiem, że nawet historię tak wybitną jak ta opisana przez Poe’go da się ściągnąć do poziomu soft porno….

Historia „Grobowca Ligei” jak większość opowieści Poe’go była projekcją wewnętrznego bólu autora po śmierci ukochanej Virginii. Mamy tu więc bohatera o imieniu Verden, który cierpi katusze po śmierci ukochanej żony, Ligei. Wierzy, że mimo iż kobieta zmarła, nadal jest gdzieś obok niego… Okazuje się, że nie jest to tak dalekie od prawdy, gdy do jego posiadłości wprowadza się nowa kobieta, druga żona Rowena…

tomb of ligeia

Co takiego jest w tej opowieści? Jest piękno i jest śmierć, czyli uniwersalny przepis Poe’go na  nastrojową historię.

Moja ocena: 8/10