Wolność Tomku w cudzym domku

Hider in the House/ Obcy w domu (1989)

obcy w domu

Tom większość swojego życia spędził w szpitalu psychiatrycznym, gdzie został umieszczony po tym jak zamordował swoich rodziców.

Przez całe dzieciństwo był przez nich maltretowany, aż powiedział 'dość’. Teraz, jako dojrzały mężczyzna pragnie normalnego życia. Niestety trauma jaką przeżył trochę wypacza mu perspektywę 'normalności’. Tom włamuje się do remontowanego domu, i urządza sobie na jego strych kryjówkę. Jest na tyle sprytny, że rodzina Dreyer, która wkrótce się do niego wprowadza nie ma pojęcia o dzikim lokatorze.

obcy w domu

Tom z ukrycia śledzi losy rodziny. Jest zachwycony panią domu, Julie, jednak już mniej podoba mu się ojciec rodziny, Phil. Gdy Tom odkrywa, że facet zdradza swoją śliczną żonkę doprowadza do zdemaskowania go, co kończy się separacją małżonków, teraz Tom udając sąsiada (w pewnym sensie, jest to prawda:) stara się zaskarbić sobie uczucie Julie.

„Obcy w domu” to thriller z końca lat osiemdziesiątych. Wpasowuje się w stylistykę dreszczowców z tamtego okresu. Nie jest zaskakujący, nie posiada gwałtownych zwrotów akcji. Od początku znamy tożsamość antybohatera i domyślamy się jego zamiarów. Napięcie ogniskuje się więc wokół nieświadomości bohaterów pozytywnych o bliskiej obecności wroga. Coś jak na zasadzie „Ręki nad kołyską„.

Wróg przenika w szeregi ofiar i osacza je. Początkowo nie ujawnia swojej obecności. Przyczaja się, a w sprzyjającym momencie wyłania się wprowadzając w życie swój plan.

obcy w domu

Jak na antybohatera Tom, wydaje się być sympatycznym człowiekiem. Mogę powiedzieć, że nawet mu współczułam. Jego postępowanie miało pewne uzasadnienie w złych doświadczeniach z przeszłości. W zasadzie nie chciał nikogo skrzywdzić. Chciał mieć rodzinę.

Jeśli by się uprzeć można by go skojarzyć z bohaterem „Ojczyma” Rubena, jednak Tom nie jest wprawnym psychopatom. Kiepsko radzi sobie z agresją, ale nie czerpie przyjemności z psychicznego znęcania się.

Odtwórca roli Toma, nieco mnie zaskoczył. Tj. zaskoczył mnie wybór właśnie tego aktora. Gary Busey grywał raczej w kinie akcji, twardzieli pokroju swojego bohatera w „Predatorze”. Spisał się jednak całkiem przyzwoicie.

Cały film oceniam na plus. Jest szaleniec, jest intryga, jest napięcie, czyli wszystkie elementy jakie powinien posiadać thriller psychologiczny.

Moja ocena:

Straszność:5

Fabuła:7

Klimat:5

Napięcie:7

Zaskoczenie:4

Zabawa:7

Oryginalność:7

To coś:7

Aktorstwo:7

Walory techniczne:7

63/100

W skali brutalności: 1/10

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Publikując komentarz akceptujesz Regulamin komentarzy.