Zombie po duńsku

Sorgenfri aka What we become (2015)

sorgefri

W urokliwym miasteczku Sorgenfri w Danii mieszka czteroosobowa rodzina Johanssonów. Wiodą idylliczne życie do chwili, gdy na światło dzienne wychodzi informacja o szerzącej się dokoła epidemii nieznanej choroby. Wkrótce miasto zostaje objęte kwarantanną a chcące zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa władze decydują się na radykalne kroki.

Nie ukrywam, że z ochotą sięgam po horrory pochodzące z mniej popularnych źródeł. Na Duńczykach do tej pory się nie zawiodłam, choć widziałam za mało filmów ich produkcji by uznać to za stałą tendencję. Dlatego też sięgnęłam po “Sorgenfri” mimo, że  zombie movie zbrzydły mi niemożebnie. Ostatnio przełamałam się dla Koreańczyków i ich “Pociągu do Puusan” co okazało się bardzo dobrą decyzją. Jak było w przypadku Duńczyków?

Ano, trochę nijak. Nie da się ukryć, że europejskie kino cechuje większy minimalizm niż produkcje made in Hollywood, ale w przypadku tej produkcji film o zombie okazał się… tylko filmem o zombie.

sorgefri

Nie był wyładowany zawrotnie prędką akcją i spektakularnymi scenami, ale też nie oferował wiele w zamian. Fabuła “Sorgenfri” jest w gruncie rzeczy silnie oparta na schemacie. Bohaterzy postawieni wobec dramatycznej sytuacji nie unikają ani jednego ze standardowych błędów jakie zwykły czynić ich hollywoodzkie odpowiedniki. Tak, trzymają w domu zwłoki, które wkrótce zmienią się w krwiożerczego potwora. Tak, liczą, że ugryzienie nie skończy się śmiercią. W obliczu śmierci hormony buzują, a rozum zanika. Trochę mnie to już znudziło. Wąskie pole działania jakie mają do dyspozycji bohaterzy powinno plusować na rzecz klaustrofobicznego klimatu, jednak wcale nie odebrałam tego w ten sposób.

Nie działo się tu nic czego nie widzieliśmy już sto razy. Jeśli więc lubujecie się we współczesnych zombie movie, będziecie mieli okazję zobaczyć to po raz sto pierwszy.

Moja ocena:

Straszność:2

Fabuła:6

Klimat:6

Napięcie:5

Zabawa:5

Zaskoczenie:4

Walory techniczne:7

Aktorstwo:6

Oryginalność:4

To coś:5

50/100

W skali brutalności:2/10

1 komentarz nt. “Zombie po duńsku

  1. danaet

    O Babciu, jak raczył mawiać wilk ze Shrecka 🙂 Ilsa, na ten film ostrzyłem sobie zęby, pazury i oczy odkąd zobaczyłem zwiastun w sieci. Pomimo, że pojawił się on rok temu to ni jak nie mogłem go sobie znaleźć w internetach. Jako leniwe stworzenie uznałem, że prędzej czy później jakiś torrent wpadnie mi w łapki… Wpadł a ja jak jakiś napalony nastolatek i napalony fan zombie movie wpadłem w stagnację, którą zaserwowali mi twórcy tego filmu. Zgodnie z żoną stwierdziliśmy, że mógłby to być cholera pilot jakiegoś serialu o zombie i to cholernie nudny pilot 😉
    Historia sztampowa, zera zaskoczenia/akcji/klimatu/treści (niepotrzebne skreślić).
    Dla mnie Twoje 50/100 to za dużo… chyba, że… cholera niech pomyślę… o za charakteryzację truposzy 🙂
    Jak zwykle pozdrawiam.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Publikując komentarz akceptujesz Politykę prywatności.