Dzień sądu

The Remaining (2014)

remaining

Grupa przyjaciół spotyka się na weselu Sky i Dana. Zamiast dobrze się bawić bohaterzy będą świadkami apokalipsy. Część gości padnie trupem w ułamku sekundy, a część będzie skazana na szukanie schronienia podczas, gdy z nieba poleci grad, szarańcza, pioruny i wypełzną porywające ludzi macki. Wszystko to ma być zwiastunem biblijnej apokalipsy.

remaining

Carsey La Scala bardziej zasłynął jako producent niż jako reżyser, czy scenarzysta. W tej kwestii “The Remaining” można uznać za debiut. Facet pracował przy takich produkcjach jak “Szkoła uczuć”, czy “Historia kopciuszka”, w tym zestawie tylko “Donie Darko” wygląda dobrze.

Gdybym wiedziała wcześniej, że facet lubi nachalnie moralizować – bo czym innym jest historia o córce pastora nawracającej zbuntowanego przystojniaka – ominęłabym ten film z daleka. Tak się nie stało…

Spędziłam więc półtorej godziny słuchając o tym, jak to bóg nas kocha, ale nas wybije, jeśli nie jesteśmy prawdziwie wierzący.

Co oznacza być prawdziwie wierzącym, nie dowiedziałam się, niestety, bo jak się okazuje, samo chodzenie do kościoła, czy bycie księdzem to jeszcze za mało, nie wystarczy też bycie dobrym człowiekiem.

remaining

Już od pierwszych scen nie można mieć złudzeń co do pointy filmu. Nikt za bardzo nie rozważa innych opcji niż biblijna apokalipsa. Ktoś tam nieśmiało wtrąci coś o ataku kosmitów, ale zaraz dostanie biblią w łeb i na tym skończy się cały dylemat. Fabuła przebiega więc jednotorowo. Bohaterowie filmu są uczestnikami apokalipsy. Doświadczą wielu trudnych sytuacji w czasie jednej tylko nocy kiedy to usłyszano archanielskie trąby.

Wszyscy oczywiście doświadczą nawrócenia za co zostaną nagrodzeni bolesną śmiercią, która jednak gwarantuje życie wieczne.

W miarę rozwoju fabuły robi się coraz większa schiza. Jeśli usłyszałabym choćby jedną więcej ckliwą deklarację wiary to chyba strzeliłabym sobie w stopę przed ekranem.

remaining

Liczyłam, że u schyłku scenariusza nastąpi jakiś zwrot akcji, ale nic z tych rzeczy. Boguś szaleje z nienawiści do niewiernych, a ci na prętce chrzczą się w wannach by zyskać jego łaskę.

Na ziemi zostali już tylko ci niewierzący, którzy starają się ogarnąć sytuacje, pomagają sobie nawzajem z narażeniem własnego życia, ale cóż to znaczy? Film jest straszliwie przegadany, na dodatek nie zbyt mądrze tu prawią, zaś nieliczne sceny pokazujące apokalipsę wyglądają bardzo przeciętnie i mało pomysłowo. Aktorstwo jest średnie, ale w sumie lepsze nie było wcale potrzebne, bo brakuje tu postaci choćby odrobinę charakterystycznych.

Nie wydaje mi się by ten film w jakikolwiek sposób ukazywał ludzkie zachowanie w sytuacji wszechogarniającego zniszczenia. Weźmy dla porównania choćby “Mgłę” Kinga. Jak tam zachowują się ludzie? Gdy klepanie pacierzy nie pomaga postanawiają wykorzystać starotestamentowe zagrania zacząć składać ofiary. Zamiast wspierać się szukają winnego gniewu bożego, nikt nie nagrywa na fonie wyznania wiary i nie krzyczy w niebo, że wierzy w boga. Wszyscy robią po gaciach i nikogo nie obchodzi los bliźniego. Tu wszyscy przechodzą przemianę. Tak jakby jeszcze ktokolwiek wierzył w to, że cierpienie uszlachetnia. Ci którzy byli z natury dobrzy, tacy pozostaną, a ci którzy byli bezwzględni zrobią się tylko gorsi.

Podsumowując: film głupi jak nieszczęście🙂

Moja ocena:

Straszność:4

Fabuła:4

klimat:5

Napięcie:5

Zabawa:3

Zaskoczenie:3

Aktorstwo:6

To coś:3

Oryginalność:5

Walory techniczne:5

48/100

W skali brutalności:2/10

1 komentarz nt. “Dzień sądu

  1. arkadiusz-789

    Cóż, po opisie i ocenie tego przez Ciebie to nadal mam mieszane uczucia… Zastanawiam się cały czas, czy warto się skusić czy nie… No ale cóż, lepiej chyba się skusić niź potem żałować, że sie nie zweryfikowało swojego własnego sądu, o! Tak mi się udało wpasować w tytuł, ha! 🙂 Więc obejrzę, przekonam się.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Publikując komentarz akceptujesz Politykę prywatności.