Pod urokiem

Spell/ Urok (2020)

Marquis wynajmuje samolot by wraz ze swoimi bliskimi wybrać się w głąb Appalachów, gdzie dorastał u boku zabobonnego ojca. Niestety nie jest im dane bezpiecznie dotrzeć na miejsce, bo samolot rozbija się. Sam mężczyzna budzi się w chacie niejakiej Eloise, dziwnej staruszki, która zamierza wyleczyć jego powypadkowe rany dzięki czarom. Marquis szybko orientuje się, że intencje kobiety i jej dziwnych pobratymców są równie czarne jak magia, którą się parają.

„Urok”  to thriller bardzo płodnego twórcy seriali wszelakiej maści realizowanych na potrzeby telewizji i platform streemingowych. Widziałam tylko jeden z jego pełnometrażowych filmów i nie wzbudził on we mnie ciepłych uczuć. Mam tu na myśli bardzo zachowawczy horrorek „Dom na końcu ulicy”. Jego najnowsze dzieło to jednak film dużo odważniejszy, co zdecydowanie odnotowuję na plus.

Fabuła „Uroku” to takie połączenie „Klucza do koszmaru, czy też jakiegokolwiek tworu skupionego na temacie HooDoo z … „Misery„. Oczywiście nasz bohater nie jest poczytnym autorem babskich powieścideł, a Eloise nie ma w sobie grama uroku Annie Wilkes, ale widząc scenę w której Marquis leży rozkrzyżowany na łóżku, unieruchomiony i poddawany rzekomo leczniczym zabiegom skojarzenie z fabułą „Misery” wydaje się nieuniknione. Nie wiem czy twórca uczynił ten zabieg z pełną świadomością, czy to raczej przypadek, ale jeśli chodzi o mnie to wzięłam to za dobrą monetę.

I w ogólnym rozrachunku film mi się podobał. Nie mogę rzec by znalazła się pod urokiem „Uroku”, ale na bezrybiu i rak ryba, a mnie w ostatnim czasie bardzo trudno wciągnąć się w jakikolwiek seans i dotrwać z przynajmniej umiarkowaną uwagą do końca. „Spell” oferuje uciechy typowe dla gatunku grozy. Klimat odosobnionej osady, której mieszkańcy prowadzają się pod rękę z diabłami i znikąd wypatrywać pomocy dla innowiercy.

Sporo tu scen jednoznacznie nastawionych na popłoch i sianie niepokoju. Wszystkie utkane na miarę i zrobione w dużą wprawą. Scenę wyciągania i powtórnego wbijania gwoździa zapamiętam na długo. Akcja jest bardziej wartka aniżeli nastawiona na powolne tkanie atmosfery toteż przysnąć ciężko. Wszystko zmierza do niewesołego końca, a śledzenie losów naszej ofiary ma pewną wartość rozrywkową. Hitu tu nie widzę, ale kitu też nie. Można brać.

Moja ocena:

Straszność: 2

Fabuła: 6

Klimat:7

Napięcie:6

Zaskoczenie:4

Zabawa: 6

Walory techniczne:8

Aktorstwo:6

Oryginalność:4

To coś: 6

55/100

W skali brutalności: 2/10

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Publikując komentarz akceptujesz Regulamin komentarzy.