To nigdy nie jest ich wina

A Vigilante/ Strażniczka (2018)

Sadie uczęszcza na spotkania grupy wsparcia dla kobiet doświadczających przemocy domowej. To w czasie jednego z nich postanawia wykorzystać to, czego nauczyła się walcząc z mężem, by pomóc najsłabszym przedstawicielkom własnej płci. Jej metody w walce z mężczyznami tyranizującymi kobiety mogą wydać się kontrowersyjne, ale na pewno nie można im odmówić skuteczności. Z każdego kolejnego zadania Sadie wywiązuje się brawurowo, żaden męski odpad nie jest jej straszny. Żaden, po za jej własnym mężem…

„Strażniczka” to debiutancki thriller Sary Daggar- Nickson na podstawie jej własnego scenariusza, do udziału w którym zaangażowała charyzmatyczną Olivie Wilde.

Aktorka wciela się tu w postać kobiety mścicielki bezlitośnie wymierzającej sprawiedliwość damskim bokserom. Jej celem może nie tyle jest chęć odegrania się na tego rodzaju typach, co pomoc dla ich ofiar. Każdy z nich dostaje solidny wpierdol po czym ma opuścić dom, w którym do tej pory siał terror, stosownie zabezpieczając swoją niedawną ofiarę finansowo.

Na zmianę obserwujemy silną i niezłomną bohaterkę i jej załamaną nerwowo wersję, gdy zostaje sama w czterech ścianach motelu. Ładunek emocjonalny towarzyszący obserwacji obydwu wersji Sadie jest dość silny. Jeśli chodzi o mnie o to największe wrażenie, mające jednoznacznie negatywne konotacje, wywarła na mnie realizacja zlecenia u pewnej kobiety, matki dwóch chłopców – tak kobiety też mogą być sprawczyniami przemocy domowej. Aż się we mnie zagotowało. Chyba to po prostu kwestia stereotypu – facet sadysta jakoś nikogo już nie szokuje, ale żeby kobieta…matka. W każdym razie wydarzenia tu przedstawione mogą zrobić wrażenie, szczególnie na co bardziej wrażliwych widzach.

Przez dłuższy czas trwania filmu nie wiemy co doprowadziło Sadie to punktu, w którym obecnie się znalazła. Widzimy tylko jej blizny, te na ciele i te na duszy.

Kto był w stanie sponiewierać kobietę tak silną, tak waleczną? Albo inaczej: Co doprowadziło do tego, że taką właśnie się stała? Kim była wcześniej? Kim był jej oprawca?

W końcu poznamy Nemezis Sadie, jej męża. Jeśli tu spodziewacie się klasycznego dupka to Was powinien zaskoczyć. Z klasycznymi dupkami łączy go oczywiście powtarzane niczym mantra przerzucenie winy na kobietę: Widzisz do czego mnie zmusiłaś, suko ty? Całą reszta to wyższy poziom pojebania.

„Strażniczka” sprawdzi się jako dramat, szczególnie w pierwszej fazie rozwoju tej historii, ale i jako thriller gdy w końcu dojdzie do konfrontacji Sadie z wrogiem jej życia.

Przekonała mnie ta opowieść, jej formie też nie mam nic do zarzucenia. Film w sam raz żeby się podobać.

Moja ocena:

Straszność: 1

Fabuła:7

Klimat:6

Napięcie:6

Zabawa:7

Zaskoczenie:6

Walory techniczne:7

Aktorstwo:8

Oryginalność:6

To coś:6

60/100

W skali brutalności:2/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Publikując komentarz akceptujesz Politykę prywatności.