Idź i się powieś

The Forest/ Las samobójców(2016)

forest

Sara mieszka z mężem w Stanach. Z pozoru wiedzie spokojne, szczęśliwe życie do chwili gdy dowiaduje się o zaginięciu swojej siostry bliźniaczki. Jess jakiś czas temu zaczęła prace jako nauczycielka w Tokio. Gdy do Sary dociera informacja, że jej siostra po raz ostatni była widziana w okolicy Aokigahary, słynnego lasu samobójców, nie zwleka ani chwili i rusza do Japonii na poszukiwania zaginionej.

Na miejscu poznaje młodego dziennikarza i to z jego pomocą udaje jej się dotrzeć do lasu. Wraz z poznanym Aidenem i japońskim przewodnikiem znajdują porzucony w gąszczu namiot Jess. Zapada zmrok i Sara wraz z Aidenem postanawiają zostać w owianym złą sława lesie i kontynuować poszukiwania.

forest

Aokigaharze usłyszałam po raz pierwszy dzięki pewnemu azjatyckiemu horrorowi, którego akcja osadzona była właśnie w tym miejscu. Nosił bodajże ten sam tytuł co tegoroczny amerykański twór, niestety nie mogę go teraz nigdzie namierzyć. Tu prośba do Was, ktokolwiek widział ktokolwiek wie, może ktoś kojarzy oryginalny tytuł? Bardzo chętnie obejrzę go ponownie, jest o wiele lepszy niż produkcja, o której dziś będzie mowa.

Dlaczego tamten jest lepszy? Bo jest azjatycki. Nie da się ukryć, że owiany złą sławą las Aokigahara jest urban legend należną kulturze japońskiej, a wiadomo jak daleka jest od niej kultura amerykańska. Ciężko więc oczekiwać, że jakakolwiek próba oddania azjatyckich wierzeń przez amerykanów zakończy się pełnym sukcesem. Co więcej tamten film był autentycznie kręcony w Japonii, a twór Jasona Zada w… Serbii.

Amerykańska historia Aokigahary jest amerykańska i nie ma co się względem tego oszukiwać. Fabuła jest skrojona na miarę mainstreamu i wypełniona klasycznymi postrachowymi chwytami.

forest

Nie jest to oczywiście film zły, ale jakoś nie poczułam tego miażdżącego smutku jaki towarzyszył mi gdy śledziłam tą przeklętą z goła przestrzeń widzianą oczami Azjatów.

Kilka rzeczy przypadło mi do gustu, ale generalnie całość oceniam średnio i nie przypuszczam, aby opinie większości widzów były bardziej żarliwe. Ode mnie każdy film którego akcja osadzona jest w lesie, automatycznie dostaje dodatkowy punkt.

Właściwa fabuła rozpoczyna się z chwilą wejścia do lasu. To wtedy dowiadujemy się więcej o specyfice tego miejsca. Między innymi o tym, że skłania ono ludzi do samobójstw poprzez wtłaczanie go głowy uporczywych myśli o charakterze wytwórczym. Taki chwyt to poniekąd pójście na łatwiznę, bo po cóż stwarzać przygnębiający klimat, który w konsekwencji udzieli się bohaterom doprowadzają ich do tego z czego las słynie? W zamian można posłużyć się halucynacjami, które sprawiają, że bohater nawet nie wie kiedy popełnia samobójstwo.

Ostra jazda zaczyna się po zmroku, gdy nieostrożna Margery Tyrell ( tak w rolę Sary wciela się Natalie Dormer) postanawia przenocować w namiocie porzuconym przez siostrę. Towarzyszy jej Aiden, który wkrótce stanie się obiektem jej paranoi.

Tu mamy sporo scen typowo horrorowych z upiornymi postaciami wyłaniającymi się z ciemności i tym podobne. Skupiamy się na tym, co ma wpędzić naszą bohaterkę w szaleństwo i ubogacić wystrój lasu o kolejnego wisielca. Konsekwencje są łatwe do przewidzenia, jednakże tuż przed finałem pojawi się jedna miła niespodzianka.

forest

Zastosowany tu chwyt jest właśnie tym miłym mojemu sercu elementem. Żeby to uściślić muszę użyć spoilera. SPOILER: W pewnym momencie zauważamy, że Jess wbrew powszechnemu przekonaniu nadal żyje. Słyszy gdzieś głos Sary. Jest przerażona. Widzimy jak Sara za nią biegnie, ale nie może dogonić. Jess nie może jej zobaczyć, bo ta jest martwa. Scena tego pościgu jest bardzo udana mimo iż sam pomysł nie należy do najoryginalniejszych.

Okazuje się, że Sara, która uważała się za tę bardziej odporną nie przetrwała dwóch nocy w lesie samobójców. Jej mechanizmy obronne oparte na wyparciu (faktyczna śmierć rodziców) okazały się bezradne wobec naciskowi jaki las wywierał na jej świadomość. To Jess, która przez całe życie mierzyła się z problemami- z różnym skutkiem – przetrwała, a Sara pozostała bezradna w sytuacji, w której 'nie mogła już odwrócić wzroku'. KONIEC SPOILERA

Zapewne wiecie, że film w dużej mierze przypomina niedawno nakręcony przez Kanadyjczyków „Grave Halllowen”. Tu Was mogę uspokoić, że amerykańska produkcja jest lepsza. Nie dorównuje Azjatom, ale jest w porządku. Mieści się w w bezpiecznym średniaku i nie posiada jakiś rażących mankamentów.

Moja ocena:

Straszność:3

Fabuła:7

Klimat:7

Napięcie:6

Zabawa:6

Zaskoczenie: 5

Walory techniczne:7

Aktorstwo:7

Oryginalność:4

To coś:6

58/100

W skali brutalności:1/10

10 komentarze nt. “Idź i się powieś

  1. ilsa333 Autor wpisu

    Nie, to na bank nie to. Tamten film był starszy, gdzieś koło 2003 roku. Ale dzięki, na ten film też może zerknę.

    Odpowiedz
  2. Gość: yoola, *.dynamic.kabel-deutschland.de

    a może Las Samobójców / Grave Halloween 2013 .Studentka Maiko (Kaitlyn Leeb) pragnie odnaleźć ciało swojej matki, która odebrała sobie życie w owianym złą sławą „lesie …

    Odpowiedz
  3. Gość: Urko, *.play-internet.pl

    Japońska strona Wikipedii podaje dwa tytuły, ale tylko w wersji japońskiej bez linków do któregoś z języków białych ludzi:
    (co się tłumaczy dosłownie: „wieża fale” ? ) , 1960

    i
    („Morze drzew”) , 2005

    Odpowiedz
  4. Gość: Urko, *.play-internet.pl

    PS. do poprzedniego wpisu – nie weszły japońskie znaki, ale pewnie i tak nikogo to nie zainteresuje?

    Odpowiedz
  5. ilsa333 Autor wpisu

    O „Grave Halloween” wspominam w tym wpisie. To nie to. szukam azjatyckiego horroru z okolic 2003 roku.

    Szukam oryginalnego tytułu, bo może w ten sposób gdzieś film namierzę

    Odpowiedz
  6. Gość: Fantasma, *.internetia.net.pl

    Jak dla mnie był to dobry film. Może bez rewelacji, ale fajnie się go oglądało. Bardzo ciekawe zakończenie.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Publikując komentarz akceptujesz Politykę prywatności.