Archiwa tagu: found footage

Horror w czasach zarazy

Host (2020)

Grupa przyjaciół decyduje się na zorganizowanie seansu spirytystycznego łącząc się ze sobą przy pomocy komunikatora internetowego. Szybko okazuje się, że bariera cyberprzestrzeni nie stanowi żadnej ochrony przed złowrogim gościem.

„Host” to produkcja na miarę naszych czasów. Wiele się mówi o innowacyjnym podejściu, a nawet o przełomie w sposobie kręcenia w odniesieniu do filmu Roba Savage i przyjaciół. Umówmy się jednak, nie jest to pierwszy film, w którym oglądamy pulpitową rzeczywistość. Pierwszym był bodaj „Megan is missing„, którego fabułę przedstawiono za pomocą  wideo rozmów. Czysto pulpitowym found footage był już Den„, „Searching„.  Jednak tym co wyróżnia „Host” jest fakt, że film zrealizowano całkowicie w trybie online. Aktorzy nie spotkali się na planie, nie stworzono ułudy akcji osadzonej przed monitorem komputera, oni faktycznie w ten sposób zrealizowali cały projekt.

Film nakręcono w czasie głębokiego lock doown’u, kiedy przemieszczenie się do studia, czy spotkanie na żywo było niemożliwe. Obserwujemy więc aktorów, zdanych tylko na siebie, którzy sami muszą zadbać o to by obraz, dźwięk i oświetlenie było okej. To po prostu pierwszy 'zdalny' horror. W kwestii kreatywności należy oddać oddać twórcom sprawiedliwość.

„Host” powstał w odpowiedzi na potrzebę chwili. Doskonale oddaje społeczne nastoje związane z sytuacją pandemii. Można wręcz powiedzieć, wykorzystuje sytuację przymusowej izolacji by zwiększyć poczucie zagrożenia, zagrożenia we własnym domu, z którego nie można uciec. Nikt nie przyjdzie z pomocą, a przyjaciele są tylko obrazem na pulpicie komputera.  Pod tym względem – strzał w dziesiątkę, jednak czy jest to tak zwyczajnie i po ludzku dobry horror, który warto polecić. W tej kwestii nie mogę być tak stanowczo po stronie twórców.

Filmowa narracja jest dość chaotyczna, tak naprawdę nie wiemy co jest wstępem, co jest właściwą akcją, co jej punktem kulminacyjnym i zakończeniem. Zabrakło tu budowania napięcia, subtelnych sygnałów ostrzegawczych i wyraźniejszego zaznaczenia, że oto mamy tu historię do opowiedziana. Wszystko po prostu się dzieje, tak spontanicznie jak to tylko możliwe.

Dla miłośników stopniowo budowanej atmosfery grozy będzie to zagranie nonsensowne, ale poszukiwacze szybkich i gwałtownych rozgrywek powinni być zadowoleni. Dodatkowo jeśli obejrzycie film na laptopie łatwiej będzie Wam wkręcić się w atmosferę zoom’owego spotkania, jakbyście sami byli jego uczestnikami. Jak dla mnie z korzyścią dla odbioru byłoby gdyby nieco go rozwinąć, poświęcić więcej niż tą niespełna godzinę i dodać więcej elementów z rodzaju desperackiej ucieczki jednej z uczestniczek seansu.

Moja ocena:

Straszność: 3

Fabuła: 6

Klimat:7

Napięcie:6

Zabawa:6

Zaskoczenie:5

Walory techniczne:6

Aktorstwo:6

Oryginalność:7

To coś:6

58/100

W skali brutalności: 2/10

Chcemy zobaczyć wiedźmę

Blair Witch (2016)

James Donahue był dzieckiem, gdy jego siostra Header zaginała w lasach Maryland. Po latach jako młody mężczyzna natrafia w sieci na nagranie, kręcone w miejscu zaginięcia jego siostry. Dostrzega na nim Header. Zebrawszy grupę śmiałków wyrusza w ślad za nią prosto do lasu Black Hills rzekomo nawiedzonego przez wiedźmę z Blair. Jego dziewczyna Lisa, dokłada starań by każdy fragment ich wycieczki został udokumentowany.

Przegapiłam ten film. Może dlatego, że mimo całego szacunku jakim darzę „The Blair Wicht Project” nie jestem jego oszalałą fanką czekającą na kolejny sequel. I mało we mnie wiary w sequele tak ogólnie. Ostatnio trafiłam na DVD w empiku za całe siedem zeta to wzięłam, myślę, obadam. Przed seansem stosownie się najeżyłam i wyczekiwałam porażki, a tu proszę, całkiem przyzwoite filmidło. Nie piszę tego by wkurwić ortodoksyjnych głosicieli glorii „Blair witch project”, zwyczajnie uważam, że film ma sporo zalet.

Korzysta ze spuścizny swojego poprzednika, ale idzie też do przodu. Mówiąc metaforycznie wchodzi w większą gęstwinę. Bardziej zaawansowane technologie, więcej bohaterów, więcej dynamiki w zdarzeniach i więcej dosłownych konfrontacji. Ingerencja paranormalnej siły w życie bohaterów się znacznie nasila. Wiedźma wywołuje u bohaterów halucynacje, wpływa na czas i w końcu zabija pod okiem kamery. Może to chwyty tanie, ale przeprowadzone dosyć sprawnie i uatrakcyjniające seans komuś komu nie wystarcza widok ludzi błądzących po lesie by wreszcie wyparować jak sen złoty.

Twórcy sprawnie manipulują klimatem za sprawą warstwy wizualnej i dźwiękowej, stopniują napięcie dzieląc film wyraźnie na dwie części: przyjemny spacer po lesie i totalny schiz wymykający się poza kontrolę. Można lubić, można nie lubić. Nikogo nie namawiam, ale zerknąć można.

Moja ocena:

Straszność: 2

Fabuła:6

Klimat:7

Napięcie:6

Zaskoczenie:5

Zabawa: 7

Walory techniczne: 8

Oryginalność: 4

To coś:6

51/100

W skali brutalności: 2/10