Polna apteka

Zioła w leczeniu chorób cywilizacyjnych

– Teresa Lewkowicz-Mosiej

zioła w czeczeniu chorob cywilizacyjnych

Może ciężko w to obecnie uwierzyć, ale były czasy, w których ludzie nie łykali proszków jak cukierków. Nie łykali, bo ich nie mieli. Nie musicie wcale sięgać myślą do czasów kamienia łupanego.

Jeszcze w XX wieku ludzie często unikali lekarzy, a szpitale postrzegali jako umieralnie. Co więc robili kiedy bolał ich brzuch? Moja babcia szła w pole i zbierała zioła. Największym przebojem był dziurawiec, który zbiera się w czerwcu i sierpniu. Sama zbieram, do dziś. Na biegunkę kobylak, na przeziębienie napar z lipy. Do tego miętka, wyciąg z kwiatów mlecza, majowa pokrzywa, syrop z szyszek, czy czarnego bzu.

Nawet leśne zwierzęta wiedzą co zjeść aby sobie pomóc. Ziołolecznictwo nie jest więc mitem.

dziurawiec

W swoje publikacji Teresa Lewkowicz- Mosiej nie zaleca jednak całkowitej rezygnacji z dorobku medycy konwencjonalnej. Nie jest szamanką, jej podejście jest jak najbardziej naukowe i rozsądne. W tej konkretnej publikacji odwołuje się do ziołolecznictwa w kontekście leczenia chorób cywilizacyjnych.

W pierwszej części publikacji wymienia najpopularniejsze z nich, jednocześnie proponując wsparcie w ich leczeniu konkretnymi ziołami. Zarówno medyczny opis schorzeń, jak i sugestie dotyczące podawania ziół podane są prosto i konkretnie.

Druga, obszerniejsza część książki to już leksykon samych ziół wraz z ich zastosowaniem i sposobem podawania. Jak się okazuje nie ma roślin bezużytecznych.

Dzięki dobrodziejstwu natury możemy pozbyć się toksyn z organizmu, zwalczyć bezsenność i stany depresyjne, najróżniejszego rodzaju alergie, schudnąć, przytyć, a nawet wspierać leczenie nowotworów.

Jak na tak dużą zawartość informacji książka wcale nie jest opasłym tomiskiem. Jak wspomniałam autorka skupia się na konkretach i dzięki temu posiadając tę jedną skromną książkę już po jej lekturze pozyskujemy całkiem sporą dawkę wiedzy o ziołolecznictwie. W zasadzie jedynym minusem tej publikacji jest brak zdjęć roślin, które ułatwiły by ich poszukiwanie. Jednak jakby nie patrzeć – zawsze możemy uzupełnić wiedzę.

Osobiście ogromnie się cieszę z faktu jej posiadania i teraz z jeszcze większą bacznością zacznę się przyglądać ‘polnej aptece’.

Moja ocena: 9/10

Za książkę dziękuję wydawnictwu Zysk i s-ka

zysk


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Publikując komentarz akceptujesz Politykę prywatności.