Arabski demon

Djinn/ Dżin (2013)

djinn

Salama i Khalid przeprowadzają się z USA do Zjednoczonych Emiratów Arabskich by w otoczeniu krewniaków lizać rany po stracie nowo narodzonego synka. Wprowadzają się do apartamentowca na obrzeżach Dubaju, gdzie wciąż snuje się gęsta mgła, a pozostali lokatorzy są cokolwiek dziwni.

Salama już pierwszego dnia zaczyna wariować. Wydaje jej się, że do jej nowego mieszkania zakrada się widmowa kobieta. Problem stanowią też wspomnienia o synu, zupełnie inne niż można było się spodziewać po strapionej matce. Wszystko zdaje się mieć związek z lokacją apartamentowca, miejsca nawiedzanego przez arabskiego demona, szerzej znanego pod nazwą Djinn.

djinn

Dżiny w krajach zachodnich kojarzą się raczej z niebieskimi duszkami wychodzącymi z lampy i spełniającym życzenia. Wersja ludzi z bliskiego wschodu jest nieco inna. Według arabskiej mitologii dżiny to demony powstałe z czystego ognia jako utożsamienie wrogich sił natury.

W filmie Tobiego Hoppera dżin przyjmuje kobiecą postać. We wstępie filmu poznajemy legendę o kobiecym demonie, który opętał rybaka i zmajstrował sobie z nim dziecko. Ludzie bali się dziwacznego noworodka więc się go pozbyli, a wkurzona demoniczna mama rozpędziła wszystkich mieszkańców i po czym zajęła się poszukiwaniem swojego potomka. Nie zazna spokoju do póki go nie odnajdzie.

djinn

Pech chce, że apartament, w którym zamieszkają bohaterzy mieści się w miejscu dawne wioski, którą nawiedził Dżin.

O tym, że jest to film Tobiego Hoppera, jednego z naczelnych mistrzów filmowej grozy dowiedziałam się przy napisach końcowych;)

Żadnym sposobem nie przyszłoby mi do głowy, że to jego dzieło. Scenariusz to co prawda zasługa kogoś innego, jednak Tobie Hopper zupełnie nie kojarzy i się z Dubajem, Dżinami etc. W rzeczywistości jest to film bardzo dziwny. Wiem, że jego odbiór nie był zbyt dobry, a do kin trafił tylko w krajach arabskich, ale naprawdę po seansie nie mam powodów do narzekania.

Powiem szczerze, że nie maiłam ochoty go oglądać. Ten tytuł mignął mi już kilka razy i sądziłam, że już go widziałam, bo zdarzyło mi się oglądać, a raczej poczynić próbę obejrzenia filmu pod tym samym tytułem. Nie chciałam robić drugiego podejścia, ale filmowy opis zmienił mój ogląd.

„Dżin” to dość klasyczne, ale jednak egzotyczne ghost story. Bardzo podobał mi się jego klimat, bo lubię filmy, których akcja rozgrywa się na małej przestrzeni, takie klaustrofobiczne klimaty. Tu mamy właśnie coś takiego. Małżonkowie i apartamentowiec. Dookoła nic tylko mgła.

djinn

Wystrój całego budynku jest zachwycający. Może nie jestem wielką miłośniczką arabskiej kultury, nawet nie lubię kebabów, ale architekturę akurat mają zajebistą. Scenografia jest bardzo dopieszczona i naprawdę należy się za nią słowo uznania. To już duży plus na rzecz klimatu.

Fabuła jest poniekąd prosta i przewidywalna, ale szczególnie mi to nie przeszkadzało, bo zwracałam uwagę na detale, jak dialogi, czy kreacje głównych bohaterów, pobocznych zresztą też, bo sąsiedzi Salamy i Kalida tworzyli wyjątkowo barwne towarzystwo. Kobiety w burkach jakoś zawsze mnie przerażają, może to piętno Buki i dobranocek z Muminkami, ale budzą u mnie dreszcze.

djinn

Trzeba przyznać, że scenariusz poświecił uwagę na stworzenie wiarygodnych postaci bohaterów i ich wzajemnych relacji. Tu mamy stosowny przytyk do społeczeństw islamskich.

Jeśli chodzi o walory czysto horrorowe, po za wspomnianym klimatem i kobietami w burkach to mamy tu gro efektów specjalnych. Tak, niestety. Mam jednak dobrą wiadomość, podobały mi się. Może za długo leżałam na słońcu, ale w mojej ocenie taka dopieszczona grafika pasowała mi do dopieszczonej scenografii.

Kolejną dobra wiadomością jest to, że film jest krótki. Nie wiem, czy to obiektywne wrażenie, ale wcale mi się nie dłużył i miałam wrażenie, że cała historia jest budowana sprawnie i konsekwentnie, bez zbytecznego przeciągania struny. Naprawdę jestem zdziwiona, że mi się podobał, bo do prawdy miałam na to niewielkie nadzieje.

Moja ocena:

Straszność:5

Klimat:8

Fabuła:7

Napięcie:5

Zaskoczenie:4

Zabawa:7

Aktorstwo:7

Walory techniczne:8

Oryginalność:6

to coś:6

63/100

W skali brutalności:1/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Publikując komentarz akceptujesz Politykę prywatności.