Nie chcesz tego zobaczyć

*Recenzja patronacka

Otwieram oczy – Szymon Majcherowicz

Co zobaczysz, gdy otworzysz oczy? Sufit swojej sypialni? Śpiącego obok kota? Skotłowaną pościel? Wstrętny budzik, który się na Ciebie od rana wydziera? A co zobaczysz gdy otworzysz oczy tak naprawdę? Gdy Twoje powieki rozciągną się niemal do czoła pod naporem wdzierającej się do oczu prawdy. Co wtedy zobaczysz? Jaka jest Twoja prawda umykająca przed wzrokiem?

Cztery opowieści, cztery piekła, cztery traumy. Skromne, niedługie opowiadania Szymona Majcherowicza, których bohaterzy doświadczyli w swoim życiu czegoś, przed czym nie sposób uciec. Trauma, Moi Drodzy jest bowiem jak niegojąca się rana na duszy. Rana, w której jest trucizna, dlatego nie może się zagoić. Albo jak swędząca wysypka, którą rozdrapujesz mimo, że wiesz, że nie powinieneś tego robić, nie jesteś w stanie nad tym zapanować. Motyw traumy w literaturze jest wręcz wszechobecny. Jeśli weźmiecie na warsztat pierwszy lepszy thriller o seryjnym zabójcy w jego finale przeczytacie o traumie, której doświadczył. Nie twierdzę, że nie lubię takich rozwiązań, ale w literaturze mainstreamowej trauma postrzegana jest tylko na poziomie behawioralnym i służy jako uzasadnienie konkretnego zachowania. To mało, to zbyt mało! Szymon nie bawi się w psychotraumatologa i jak sam mówi, traumę romantyzuje. Obcując z bohaterami jego opowiadań przyglądamy się nie tylko ich zachowaniom osób mających doświadczenia traumatyczne, ale zaglądamy im w dusze. I widzimy ciemność.

Tytułowe opowiadanie ze zbioru „Otwieram oczy” jest jednym z najdłuższych. Dotyka bardzo bolesnego zagadnienia przemocy seksualnej skierowanej wobec dziecka. Pisane w narracji pierwszoosobowej, dotyka nas tym bardziej.Obraz odtworzonych wspomnień bohatera to ledwie kilka brutalnych zdań. Ale to wystarczy byśmy zechcieli uciec stamtąd i nigdy więcej nie oglądać się za siebie. Weirdowa forma jest tu zaznaczona najwyraźniej i przydaje lekturze wrażenia nierealności. Stale stoimy gdzie pomiędzy snem a jawą, zastanawiając się, czy bohater zdoła zmierzyć się z prawdą i czy jego dążenia mają jakikolwiek sens? Czy cokolwiek może mu przynieść ukojenie? Bezimienny idzie w to z zapałem samobójcy, dobrowolnie schodzi do piekła z którego wyszedł. Czy wyszedł? Czy jednak wciąż tam jest?

„Kula” trafiła mnie chyba najmocniej. Może z powodu kobiecej bohaterki, mojej imienniczki i możliwości identyfikacji z nią, a może poruszyła mnie desperacja z jaką owa bohaterka ucieka, walczy, buduje fasady, tworzy wokół siebie kolejne fikcyjne rzeczywistości. Impet jej działań, ich krwawe żniwo i wszechobecne poczucie osaczenia przez własną psychikę to właśnie czynniki decydujące o sile przekazu.Być może gdyby opowiadań było pięć to właśnie piąte spodobałoby mi się najbardziej, bo tak właśnie było przy każdym kolejnym. „Kula” przyszła ostatnia, gdy byłam już pewna, że nie mogę zostać bardziej psychicznie sponiewierana.

„Zaćmienie” przyszło pierwsze. Tytuł jak najbardziej adekwatny, bo to historia złożona z urwanych wspomnień i zatartych śladów. Ojciec zniknął i pozostawił po sobie niepokój. Jątrzące się i niejasne przeczucie, że tego dnia jego miejsce w domu zastąpiło kłamstwo.

„Sąsiadka” to kolejny przykład tego, że największym wrogiem człowieka jest jego własna psyche. Na naszych szeroko otwartych oczach runie ta licha konstrukcja zdrowego umysłu. Do życia bohatera ktoś wtargnął, wtargnął i coś zabrał, zabiera cały czas i nie zamierza przestać, aż nie zostanie zupełnie nic. Tu po raz kolejny zauważyłam, że autor nie boi się używać bezwzględnych środków wyrazu. Są one doskonale uzasadnione, bo o ile przy formule grozy nadprzyrodzonej zasadność pewnych elementów możemy poddać w wątpliwość – mało kto porwie się na to by życie pozagrobowe uwalać w gównie – tak ludzki umysł uwięziony w pętli psychozy nie zna żadnych zahamowań.

Szymon Manjcherowicz swoim debiutem – tak, kurde, to debiut – pokazuje nam grozę dziwną, ale nie udziwnioną. Grozę bardzo bliską, bo tkwiącą w nas. Właśnie takich książek potrzebuję. Szkoda mi czasu na rzeczy średnie, na płytkie oddechy i stawanie w półkroku

Dziękuję wydawnictwu IX

*Książka objęta patronatem Biblii Horroru

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Publikując komentarz akceptujesz Regulamin komentarzy.