Taki mamy klimat

Caveat/ Wyspa mroku (2020)

Cierpiący na amnezję Isaack przyjmuje zlecenie od swojego przyjaciela, Moe, które polegać ma na dyskretnej opiece nad jego chorą psychicznie bratanicą. Z uwagi na to, że Olga cierpi na paranoję Isaak nie może się do niej zbliżyć, a gwarantem tego ma być uprząż i łańcuch o długości ograniczającej mu dostęp do niektórych pomieszczeń w domu na wyspie. W praktyce oznacza to, że Isaak zostaje uwięziony. W domu poza obłąkaną kobietą krąży coś jeszcze. 

„Caveat” debiutującego w pełnym metrażu Damiana Mc Carthy to film, który ogląda się nie tyle dla historii, bo ta summa summarum okazuje się raczej mało pomysłowa, co dla klimatu. Mroczny, duszny, przytłaczający, przygnębiający nastrój tego filmu w połączeniu z atmosferą niezidentyfikowanego zagrożenia i poczucia izolacji robi całą robotę.

Od pierwszych ujęć byłam zahipnotyzowana. Tak proste, tak niepozorne, a jednak silnie oddziałujące kadry.

Najpierw widzimy dziewczynę. Dziewczynę ze strachem, czy może raczej obłędem w oczach przechodzącą od pomieszczenia do pomieszczenia jakiegoś obskurnego budynku mieszkalnego z zabawkowym królikiem w ręce. Dziewczyna trzyma stworzenie o płochym spojrzeniu za uszy i wysuwa przed siebie badając każdy kąt domu. W niektórych z nich zabawka samoczynnie wprawia się w ruch. Królik zaczyna uderzać o swój bębenek jak gdyby jakaś siła prowokowała go do tego. Fchuj straszne. Serio.

Kiedy na ekranie pojawia się nasz główny bohater wiemy już, że ta sama siła, która kierowała królikiem teraz skupi się na nim. Jego dość lepki przyjaciel wmanewrowuje go w sytuację w której facet, który panicznie boi się wody, ma za sobą traumę wypadku i niezbyt pamięta swoją przeszłość zostaje uwięziony na wyspie ze stukniętą dziewczyną. Mało tego, po obskurnym domostwie musi poruszać się w swego rodzaju kajdanach.

Isaak niechętnie, bo niechętnie ale godzi się na to, jest zagubiony, a widz już może bić na alarm. Spierdalaj stamtąd stary. Z dalszej części tej historii dowiadujemy się, że ojciec Olgi, a brat Moe popełnił w tym domu samobójstwo. Tu pojawia się wątek piwnicy, która zaczyna mocno skupiać uwagę naszego bohatera.

I tak stopniowo w akompaniamencie króliczego bębenka i dziwnych emanacji Isaak odzyskuje utracone wspomnienia. Tu jak wspomniałam, nie mamy do czynienia z pomysłem wybitnym, czegoś tu zabrakło i tłumaczę to sobie tym, że reżyserowi bardziej zależało na pokazaniu pewnym rzeczy niż na ich opowiadaniu. Stąd tak duża dysproporcja między warstwą fabularną, a wizualną. Zupełnie jakby facet pisał historie do obrazów, a nie robił obrazy do historii. Widzę w nim jednak ogromny potencjał i piękne czucie gatunku. Zerknijcie, fajnie będzie.

Moja ocena:

Straszność:4

Fabuła:6

Klimat:10

Napięcie:6

Zabawa:7

Zaskoczenie:6

Walory techniczne:9

Aktorstwo:8

Oryginalność:7

To coś:8

71/100

W skali brutalności:1/10

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Publikując komentarz akceptujesz Regulamin komentarzy.