Książki, które niosly śmierć

Znalezione nie kradzione – Stephen King

znaezione nie kradzione

No, i znowu King.

I tym razem wybrałam coś z nowszych powieści Stephena. Miałam zamiar wziąć się za “Pana Mercedesa”, ale w ręce wpadło mi “Znalezione nie kradzione”. Generalnie te powieści mają wspólne wątki,mówi się nawet, że są częściami trylogii z motywem detektywistycznym za sprawą postaci Billa Hodgesa, który pojawia się w obydwu powieściach.

Historia z “Znalezione nie kradzione” jest opowieści o miłości do literatury. Miłości iście opętańczej. Taką miłością ogarnięty jest Steven Rothstein, pisarz któremu ‘krytyka włazi w dupę i zgarnia wszelkie możliwe nagrody’. Tak było kiedyś. Teraz jest osiemdziesięcioletnim starcem, który kompulsyjnie zapełnia notatniki tworząc wciąż nowe historie, ale wcale nie chcąc by ujrzały światło dzienne.

Pewnego dnia w jego sypialni zjawia się trzech włamywaczy. Jeden z nich rzecz: Pobudka geniuszu i to jest początek końca. Zabija pisarza. Być może dlatego, że stawiał opór sprawcom, celowo ich wkurwiał, a może zamaskowany Morris Bellamy od początku miał zamiar zabić pisarza tak, jak ten uśmiercił  ducha w jednej z najsłynniejszych literackich postaci- Jimmym Goldzie.

Morris też opętańczo kocha literaturę. Utożsamia się z fikcyjną postacią młodego buntownika o nazwisku Gold, którego wiele lat temu stworzył Rothstein. Nie może mu darować, że ten w ostatnim tomie trylogii sprowadził Jimmiego na ziemię. uczynił go jednym z maluczkich, który goni za złota monetą i nie jest już ani fascynujący ani inspirujący. To złamało serce Morrisa. W sejfie w domu pisarza włamywacze odnaleźli kasę i notatniki. Morris postanawia je ukryć do momentu aż sprawa morderstwa przycichnie i powrócić do nich z nadzieją, że znajduje się w nich dalszy ciąg historii Jimmyego.

Nie będzie miał okazji jej poznać, bo wkrótce wyląduje w więzieniu za gwałt po pijaku, a zakopany skarb znajdzie ktoś inny.

Nastoletni Peter również kocha literaturę i pokocha ją jeszcze bardziej gdy przeczyta notesy Rothsteina. To przypieczętuje jego los.

“Znalezione nie kradzione” bardzo przypomina mi “Misery“. Oczywiście jest to powieść zupełnie innego rodzaju. “Misery” była krwawa, ostro psychologiczna i mocna. W porównaniu z nią “Znalezione nie kradzione” to poczytanka dla dzieci. Łączy jej jednak wątek miłości do książki, wpływu jaki kultura popularna tj. bestsellery czytelnicze mają na odbiorców. Ot, mówią o tym jak człowiekowi może odpierdolić, jeśli zbyt mocno zwiążę się z fikcją. W obydwu przypadkach pisarz pada ofiarą psychicznego sprawcy, który czuje się urażony tym jak potoczyły się losy literackiego bohatera. Urażony to delikatnie powiedziane. Literatura może zabijać.

King jak zawsze świetnie prowadzi watki obyczajowe. Tworzy niebanalne postaci i z lekkością snuje historie ich losów jakby jedynie je opisywał, a nie z mozołem składał i tworzył.

“Dobry pisarz nie tworzy wydarzeń, ale obserwuje ich przebieg, a potem opisuje, co zobaczył. Dobry pisarz rozumie, że jest sekretarzem a nie Bogiem.”

Po za wątkiem niesławnego przestępcy pojawia się tu historia chłopca, którego rodzina się rozpada. Rozpada się z powodu problemów finansowych. Z nieba spada mu rozwiązanie. Zakopany skarb, czyli pieniądze ukryte przez morderce. Peter wykorzystuje je by ratować domowy mir. Robi to w sposób sprytny i przemyślany. Niestety nastaje dzień, w którym pieniądze się kończą, a na wolność wychodzi Bellamy. Drogi dwóch miłośników książek Rothsteina skrzyżują się. W tym też momencie pojawia się wątek detektywa, który występuje w “Panu Mercedesie”.

Moje ogólne wrażenia są pozytywne, choć nie uważam tej książki za czołową w dorobku Kinga. Wątki obyczajowe są wielce interesujące, gorzej z tymi kryminalnymi. Jakoś mnie nie porwały. Postać Billa Hodgesa wydała mi się strasznie nijaka na tle pozostałych, o wiele barwniejszych bohaterów i do prawy nie wiem z jakiej okazji można by poświęcić mu całą trylogię.

Moja ocena:6+/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Publikując komentarz akceptujesz Politykę prywatności.