Over kneet/ Amputacja (2024)

Amir, jest młodym mężczyzną, okazem zdrowia i fizycznej sprawności. Mieszka w ładnym domu z kochającą dziewczyną i właśnie zaczyna nową pracę. Żadna z tych rzeczy go nie cieszy. W tajemnicy przed Kim przeszukuje sieć w poszukiwaniu osób podobnych do niego: pragnących trwałego i nieodwracalnego kalectwa. Tak poznaje Rikke, młodą kobietę, która od zawsze marzy o byciu niewidomą. Ta znajomość otwiera przed nim możliwość zrealizowania tego, czego pragnie: amputacji
Norweski reżyser Viljar Bøe, twórca dość specyficznego „Dobrego pieska” po raz kolejny bierze na warsztat temat zaburzeń tożsamości tym razem sięgając po zaburzenie integralności ciała (BIID), w którym chory pragnie pozbyć się jakieś części ciała (najczęściej są to kończyny), ponieważ postrzega ją jako obcą. Nie jest to częste zaburzenie a jego przyczyny nie są jasno określone. Mówi się o czynnikach neurologicznych, psychologicznych, środowiskowych i tak naprawdę nie wiadomo co jest czynnikiem decydującym.
Oględnie mówiąc w tym zaburzeniu chodzi oto, że mentalny obraz naszego ciała, nie zgadza się z tym faktycznym. W przypadku Amira, facet identyfikuje się jako osoba bez jednej nogi, a potrzeba integracji tego wyobrażonego obrazu z faktycznym jest tak duża, że wręcz marzy on o amputacji. To jak silnie ta wizja opanowuje jego umysł widzimy w przebitkach pokazujących najpierw czerniejący palec u stopy, później cała stopę, aż w końcu nogę aż do wysokości kolana. I t właśnie te fragmenty są pierwszymi wskazówkami, że możemy zacząć podejrzewać twórcę o romans z body horrorem.

Znajomość Amira z Rikke otwiera w jego wyobraźni furtkę, bo oto spotyka osobę, która nie tylko go rozumie, ale też wspiera w jego dążeniach. Jej intencje nie są do końca zrozumiałe, bo z jednej strony podsuwa Amirowi całe know how jak pozbyć się nogi, a z drugiej nie koniecznie pali się do tego by zrealizować własną potrzebę kalectwa i zostać oślepioną. Z tego co mówi nasza Makówka (serio, chyba za dużo tik toka, bo Rikke totalnie przypomina mi jedną laskę z YT) podoba jej się cała otoczka ślepoty – używanie białej laski, nawigowanie dotykiem etc – więc w jej przypadku podłoże może być nieco inne niż w przypadku Amira, bardziej środowiskowe, ale nie chcę tego diagnostycznie przeszarżować. Dość powiedzieć, że laska jest ultra osaczająca i wkrótce nasz bohater nabawi się przez nią bólu głowy.

Film bardziej smutny niż straszny, nie licząc tego romansu z body horrorem gatunkowo bliżej mu do psychologicznego dramatu, czy w ostateczności thrillera. Ukazuje grozę samotności, frustracji i wstydu jaki towarzyszy choremu, a skala desperacji ma w sobie coś nieuchronnego. Każdy dzień jest tylko odliczaniem. Poza tym jest bardzo dobrze zagrany i pomysłowy, więc jak najbardziej mogę polecić.
Moja ocena:
Straszność: 1
Fabuła: 7
Klimat:7
Napięcie: 7
Zaskoczenie:6
Walory techniczne:7
Aktorstwo: 7
Zabawa:7
Oryginalność:7
To coś:7
63/100
W skali brutalności: 1/10


















