Tales from the Occult: Body and Soul

„Tales from the Occult: Body and Soul” to filmowa antologia złożona z trzech około 30-minutowych filmowych segmentów. Nie miałam okazji obejrzeć części pierwszej, która powstała rok wcześniej, więc nie będzie porównań.
Pierwsza z opowieści „Roszpunka” skupia się na postaci modelki i aspirującej aktorki Maggie, której najmocniejszą stroną są… piękne włosy. Do zrobienia kariery potrzeba jednak czegoś więcej, więc jej menadżerka aranżuje spotkanie z młodym przedstawicielem branży rozrywkowej. Tak Maggie trafia do klubu wraz z Jasonem i jego znajomymi. Zamiast z kontraktem Maggie wychodzi z klubu ze zniszczonymi włosami, które pijany ziomek przypala zapalniczką w ramach przedniego żartu. Na szczęście jest Pan Ho i jego salon fryzjerski czynny nawet w nocy. Można z niego wyjść z odmienioną fryzurą, albo nie wyjść wcale.

Drugi film, który wpadł mi w serce zdecydowanie najgłębiej spośród wszystkich nowi tytuł „Kot Cheshire”. Nora pracuje na rzecz organizacji ratującej koty „Cat Severs” i wspólnie z przyjacielem Aronem przyjmują kolejne zgłoszenie. Tym razem to przedstawiający się jako stylista Sake wzywa ich po pomoc. Na akcję jadą wspólnie z nowo poznanym chłopakiem Johnym, który zwabiony urodą Nory postanawia zostać trzecim z wolontariuszy. Angażuje się mocno i wkrótce dzieli się z nią wieścią o miejscu w Hongkongu, w którym ktoś maltretuje koty, a radością z tych uczynków dzieli się w sieci. Po przybyciu na miejsce wpadają w zastawioną pułapkę, Teraz psychopata wymyśla nową zabawę i stawia przed Norą wyzwanie: jedno pchnięcie nożem, albo zabijesz kota albo swojego nowego kumpla Johny’ego.

Trzeci segment „Zębowa wróżka” urzekł mnie najmniej. Sammi pracuje jako asystentka dentystyczna w eleganckim gabinecie Steve’a. Niezbyt dogaduje się z szefem, głównie dlatego, że ten nie potrafi utrzymać rąk przy sobie i nagminnie molestuje swoją pracownicę. Pewnego dnia posuwa się zdecydowanie za daleko, kiedy w zemście z zainteresowanie jakie klient okazuje jego podwładnej usuwa mu zdrowy ząb, oczywiście bez znieczulenia.
Każda z trzech krótkich fabuł poświęcona jest tematowi zbrodni będącej dziełem psychopatów. Brutalność sprawców każdorazowo spotyka się ze sprzeciwem ze strony jednej z ofiar, który to sprawia, że szala zwycięstwa przechyla się na drugą stronę. Coś w rodzaju – na każdego cwaniaka znajdzie się większy cwaniak. Siła i determinacja podana we wcale nie gładkiej formie, ale z niezbyt skomplikowaną narracją.
Mimo że mamy do czynienia z trzema różnymi twórcami to jednak estetyki segmentów są zbliżone: miejska opresja sportretowana za sprawą ekspozycji neonowego Hongkongu, środowisko pełne brudnych zakamarków po których krążą desperaci. Miło się oglądało. Napisałabym Wam jaka dyskusja wywiązała się pomiędzy mną a małżem w trakcie 'kociego fragmentu’, ale znowu wywołałabym gówno burze w komentarzach na fb, więc zmilczmy 🙂
Moja ocena:
Straszność: 2
Fabuła:7
Klimat:7
Napięcie:6
Zabawa: 7
Zaskoczenie:6
Walory techniczne:7
Aktorstwo:6
Oryginalność:6
To coś:7
61/100
W skali brutalności: 1/10

Dodaj komentarz