Paria/ Obcy (2024)

Małżeństwo z Ghany, Samuel i Sarah oraz ich nastoletnia córka Faith otrzymują azyl w Holandii dokąd zmuszeni byli uciekać z powodu rozpętanej przez mężczyznę walki z miejscowym, skorumpowanym systemem. Po pobycie w obozie dla uchodźców otrzymują finansowe wsparcie od państwa i dom w pięknej, spokojnej okolicy. Kobieta, która w Afryce prowadziła własną klinikę lekarską bez wstydu podejmuje się pracy sprzątaczki, córka idzie do miejscowej szkoły i tylko ojciec rodziny trawiony poczuciem winy za tą przymusową emigrację nie może się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Patrzy podejrzliwie na sąsiadów, popada w konflikt z pracownikiem socjalnym, a nawet nauczycielką języka niderlandzkiego. Na domiar złego mężczyzna dopatruje się w ich domu obcych ingerencji. Czyżby ktoś, lub coś ich prześladowało?
„Obcy”, nakręcony przez Edsona da Conceicao łączy w sobie elementy paranoid thrillera i dramatu społecznego z domieszką horroru. Twórca poddaje analizie sytuację przybyszy z Afryki, którzy bardziej lub mniej dobrowolnie trafiają na stary kontynent i niczym wyrwane drzewo muszą na nowo zapuścić korzenie w zupełnie obcym ekosystemie. Inspiracją do podjęcia tego tematu miały być medialne doniesienia na temat położenia pewnej syryjskiej rodziny, która zmuszona była do barykadowania się w domu by chronić się przed sąsiadami. Trudno też nie zauważyć, że sam był czarnoskórym chłopcem dorastającym w Rotterdamie. Różnie mogło być.

Mimo dość oczywistego stanowiska twórcy w tej sprawie, nie stawia się on w roli sędziego, który zwalnia ze wszelkiej odpowiedzialności głównego bohatera. Samuel nie jest kryształowy, a jego reakcje bywają nadmiarowe i szybko skojarzą nam się z paranoicznym syndromem oblężonej twierdzy. Inaczej sprawa wygląda z jego pokorną żoną, która z uśmiechem przyjmuje swój los. Ciężko ocenić co na to wszystko córka, ale widać, że bliżej jej do postawy matki niż ojca.
Fabułą może Wam się skojarzyć z nieco starszym obrazem „Czyj to dom” o rodzinie uchodźców z Sudanu. Wszystkie filmowe wydarzenia ogniskują się wokół problemów z jakimi mierzy się rodzina. Które z nich są realne, a które urojone? Czy psia kupa, to rzeczywiście objaw agresji? Czy dar od sąsiada to pretekst do upokorzenia? Kiedy maski spadną z twarzy – dosłownie i w przenośni – wszystko stanie się jasne. Nie jest to obraz z wielkim elementem zaskoczenia, jednak udaje mu się zatrzymać uwagę widza i stanowi pewien powód do namysłu. Sprawnie nakręcony, przez debiutanta, nieźle zagrany i z pomysłem – niekoniecznie oryginalnym, ale ciekawie wykorzystanym. Można brać.
Moja ocena:
Straszność: 1
Fabuła: 7
Klimat:7
Napięcie: 7
Zabawa:7
Zaskoczenie: 6
Walory techniczne: 7
Aktorstwo:7
Oryginalność:5
To coś: 6
60/100
W skali brutalności: 1/10















