Archiwa tagu: Najwyżej oceniane

Najlepszy darmowy film grozy 2019 – wyniki głosowania

Głosowanie odbyło się od 13 do 20 października. Zagłosowało 48 osób.

Wyniki prezentują się następująco:

TOP 3 DARMOWE FILMY GROZY

  1. Naznaczony 2010 14%
  2. Shutter – widmo 2004 13%
  3. Pozwól mi wejść 2008 11 %

Poza podium warto wyróżnić Paranormal ActivityNoc żywych trupów, które otrzymały po 8% głosów.

W oparciu o Wasz wybór powyższe tytuły zostaną wyróżnione w zakładce Filmy za darmo.

Szczegółowe wyniki możecie sprawdzić we wpisie, w którym odbywała się ankieta. Jako ciekawostkę mogę ujawnić, że według moich wyliczeń frekwencja wyniosła około 11%.

Głosowanie odbyło się bez zakłóceń, więc wynik testów można uznać za pomyślny. Dziękuję za wszelkie komentarze odnośnie działania systemu.

Głosowanie – najlepszy darmowy film grozy

Dziś w naszym kraju odbywają się wybory parlamentarne, a więc korzystając z okazji chciałbym przetestować system głosowania, który przygotowałem jakiś czas temu dla Biblii Horroru. Osobiście liczę, że pozwoli zaoszczędzić Ilsie czas i zachęci ją do tworzenia kolejnych głosowań. Dlatego wymyśliłem, że możemy zagłosować na najlepszy film grozy, który można obejrzeć zupełnie za darmo i legalnie w polskim internecie. Przypominam, że listę tych filmów znajdziecie w niedawno uruchomionej zakładce bloga Filmy za darmo.

Zasady są takie same, jak w przypadku corocznego głosowania na najlepszy film grozy. Wybieracie z listy trzy tytuły i potwierdzacie wybór klikając w przycisk „Zagłosuj”.

Głosowanie zakończy się równo za tydzień, 20 października o 11 rano.

W jaki sposób powinna być finansowana Biblia Horroru?

    Proszę wybrać maksymalnie 1 pozycje.

Sprawdź wyniki

Loading ... Loading ...

 

Czego boją się dzieci?

Bunny Lake is missing/ Bunny Lake zaginęła (1965)

Anglia, lata ’60 XX wieku. Anne Lake, młoda, samotna matka czteroletniej córki przeprowadza się wraz ze swoim bratem Stevenem do Londynu. Tu posyła swoją córkę Felicje do miejscowego przedszkola.

Pierwszego dnia w związku z ferworem  przeprowadzki pozostawia swoją córkę pod opieką przedszkolnej kucharki, zbyt spiesząc się by czekać na nauczycielkę. Po południu odkrywa, że Bunny, bo tak matka zwykła nazywać małą Felicję, przepadła bez wieści. Co więcej okazało się, że nikt w placówce nie odnotował jej obecności.

Miałam już poważne obawy, że zdążyłam już wygrzebać wszystkie dobre, stare filmy grozy i już nic ciekawego mi się w tej materii nie trafi. Zupełnie przypadkiem trafiłam jednak na „Bunny Lake zaginęła” i nawet zanikające łącze internetu nie było w stanie oderwać mnie od seansu;)

Historie osób zaginionych, szczególnie dzieci zwykle przebiegają wg. pewnego schematu, jednak są to opowieści nacechowane taką dawką dramatyzmu, że nikt nie śmie oczekiwać od nich jeszcze większych sensacji. Myślałam, że podobnie będzie w przypadku opowieści o zniknięciu małej Bunny.

Owszem, początek nie zwiastuje większej złożoności sprawy, ale już sam klimat- czarno białe kadry, muzyka, obsada ze złotej ery Hollywood, wystarczają by zachęcić do obcowania z filmem. Dalej jest tylko lepiej.

Fabułą rozgałęzia się na kolejne tropy, kolejne podejrzenia. Co się stało z Bunny?

Pierwszy większy skok pojawia się w momencie wprowadzenia na arenę postaci sędziwej matki założycielki przedszkola. Kobiecie bez wątpienia brak piątej klepki, a lubość z jaką przysłuchuje się taśmom, na których dziecięce głosiki opowiadają o swoich lękach może zbudzić co najmniej niepokój.

Idziemy dalej i spotykamy policjanta – świetna kreacja Laurence’a Oliviera – który podchodzi do sprawy od… innej strony. Pojawia się kolejne pytanie, czy Bunny w ogóle istnieje? W końcu nikt, włącznie z widzem nie widział małej…  Tu na arenę wkraczają psychoanalityczne dywagacje, które z każdym krokiem nabierają mocny. Jednak na tym wcale się nie kończy. Dwóch potencjalnych szaleńców to stanowczo za mało.

W takich chwilach można tylko bić pokłony. W czasach, w których nie można było wyłgać się spektakularnymi efektami, a i świecenie golizną przed rewolucją seksualną nie było mile widziane filmowcy wypełniali przestrzeń dobrymi rozwiązaniami fabularnymi, przemyślanymi scenariuszami, inteligentnymi dialogami.

„Bunny Lake zaginęła” to film rangi Hitchcockowskiej, z suspensem, obłędem i tajemnicą. Bierzcie i oglądajcie wszyscy, ja zapuszczam się w czeluście internetu szukać innych filmowych dokonań Otto Premingera.

Moja ocena:

Straszność: 2

Fabuła:9

Klimat:9

Napięcie:8

Zabawa:9

Zaskoczenie:8

Walory techniczne:9

Aktorstwo:9

Oryginalność:8

To coś:9

80/100

W skali brutalności:1/10

Tym razem zginiesz

Escape room (2019)

Sześcioro zupełnie obcych sobie osób dostaje zaproszenie do udziału w rozrywce pt. Escape room. Każdy z nich ma szansę wygrać okrągłą sumkę co dodatkowo zachęca tych, którzy mogliby mieć wątpliwości, czy aby na pewno mają na to ochotę.

Na miejscu przekonają się, że przeszkody uniemożliwiające im bezpieczne wydostanie się z kolejnych pomieszczeń zdolne są wyeliminować praktycznie każdego śmiałka.

Chyba zdajecie sobie sprawę, że jest to już trzeci, powstały w ostatnim czasie film z gatunku noszący tytuł „Escape room”?

Dwa poprzednie – jeden biedniejszy od drugiego, jeśli chodzi o moje zdanie – podobnie jak produkcja Adama Robitela skupiał się na motywie popularnych 'pokoi ucieczek'.

Z powodu niedawnej tragedii do jakiej doszło w naszym kraju – dziewczyna spłonęła w Koszalińskim escape roomie – nie doszło do polskiej premiery kinowej ostatniego z nich. Jednak w świadomości społecznej pojawiła się myśl paradoksalnie mogąca przysporzyć popularności produkcji- w escape roomie naprawdę można zginąć.

Śmierć czyhająca na bohaterów filmu nie jest jednak wynikiem splotu nieszczęśliwych zdarzeń, lecz efektem przemyślanego działania organizatorów imprezy. W Waszych głowach szybko pojawi się pytanie, dlaczego to właśnie ci ludzi zostali wciągnięci do gry? I otrzymamy na to odpowiedź, banalną, bo banalną, ale jednak.

Muszę wam powiedzieć, bo nie ma co przeciągać sprawy, że ze wszystkich trzech filmowych „Escape roomów”, ten podobał mi się najbardziej.

Jest najlepiej przemyślany jeśli chodzi o pomysł, w tym pomysły na kolejne pułapki, a i technicznie zostawia w tyle swoich imienników.

Bardzo dynamiczna akcja, bez wielu przestoi na rozwinięcie warstwy dramatycznej doskonale trzyma w napięciu. W uwagi na zastosowane tu środki wyrazu zdecydowanie bliżej mu do thrillera niż horroru. Nie mamy tu wielkiego rozlewu krwi, ani wizualnej makabry. Trzeci „Escape Room” Powinien spodobać się fanom produkcji w  typie „Cube

Moja ocena:

Straszność: 2

Fabuła:8

Klimat:7

Napięcie:9

Zaskoczenie:5

Zabawa:9

Walory techniczne:8

Aktorstwo:8

Oryginalność:6

To coś:7

69/100

W skali brutalności:2/10

Wind of psycho change

Wind/ Wiatr (2018)

Ameryka, koniec XIX wieku. Lizzy i jej mąż Isaak zamieszkują odludne, nieustannie smagane przez wiatr tereny Stanów. Ich jedynymi towarzyszami jest para młodych małżonków, Emma i Gideon. Długotrwała izolacja i problemy małżeńskie to nie jedyne zmartwienia Lizzy, nabiera ona bowiem przekonania, że ziemia, na której żyje jest nawidzona przez preriowe demony. Gdy Isaak opuszcza ich dom Lizzy musi stoczyć z owymi demonami samotną walkę. Pytanie, z czym tak naprawdę ma do czynienia?

„Wiatr” jest debiutem dwóch filmowców w spódnicach, Teresy Sutherland- scenarzystki i Emmy Tammi – reżyserki. Dwie kobiety stworzyły horror opowiadany z punktu widzenia kobiety, ale jeśli spodziewacie się ckliwości i na siłę upychanych wątków romantycznych to zapomnijcie o tym.

Krążą pogłoski, że „Wiatr” nie jest zupełnie oryginalnym pomysłem i w dużej mierze opiera się na „Wichrze” z 1928 roku nakręconym przez Szweda, reżysera między innymi „Furmana śmierci„. Jak jest faktycznie nie wypowiem się ponieważ z przykrością muszę stwierdzić, że „Wichru” nie widziałam. Oczywiście mam zamiar nadrobić.

Wracając do tego co wiem: „Wiatr” jest mroczny, miejscami surowy i posiada silny ładunek emocjonalny. Dla mnie bomba. Podobał mi się szalenie.

Klimat w zasadzie buduje się sam, za sprawą samego doboru miejsca akcji i czasów, w których akcja się toczy. Połączenie grozy ze światem zarezerwowanym dla westernu coraz bardziej mi się podoba. Fabuła rozwija się bardzo powoli, pewnie niektórzy będą narzekać, ale ja tak właśnie lubię.

Rozpoczynając seans znajdziemy się mniej więcej w środku tej historii. Lizzy i Isaak grzebią martwą Emmę. Isaak opuszcza farmę obiecując żnie szybki powrót.Co doprowadziło do  śmierci młodej kobiety? Kim jest? Dowiemy się z czasem, za sprawą przywoływanych przez Lizzy retrospekcji przeplatających bieżące wydarzenia.

Jedne i drugie są nie mniej angażujące, choć nie powiem, miłośnicy prostych liniowych narracji mogą odnieść wrażenie chaosu. Co najważniejsze i muszę to podkreślić w filmie pojawiła się scena, która autentycznie mnie zmroziła. SPOILER: Rozmowa Lizzy z demonem pod postacią księdza KONIEC SPOILERA. Nie często się to zdarza, a więc szacun dla miłych pań twórczyń.

Ogólnie sceny nacechowane grozą- są, są – istnieją tu bez wymuszenia, dobrze zmontowane, z rozważnym użyciem efektów.

„Wiatr” ma też w sobie sporo z thrillera, czy horroru psychologicznego, bo interpretacja wydarzeń wcale nie jest oczywista. Charakter zdarzeń, ich kontekst, sposób w jaki przedstawiono nam główną bohaterkę – bardzo ciekawie skrojona postać – daje przestrzeń na domysły. Kreacje aktorskie, szczególnie mam tu na myśli odtwórczynie głównej bohaterki zapadają w pamięć.

Muszę więc z ogromną radością przyznać, że od czasu „Czarownicy” żaden film nie spodobał mi się tak bardzo. Jestem bardzo ciekawa Waszych wrażeń, bo oglądała go w w stanie poczytalności ograniczonej gorączką;)

Moja ocena:

Straszność:4

Fabuła:8

Klimat:9

Napięcie:7

Zabawa:8

Zaskoczenie:6

Walory techniczne:9

Aktorstwo:9

Oryginalność:8

To coś:9

77/100

W skali brutalności:1/10