Wariat do wynajęcia

Superhost (2021)

Teddy i Clarie to para vlogerów prowadząca kanał na YouTube. W swoich filmach pokazują odwiedzane przez siebie hotele i pensjonaty wystawiając im ocenę i niekiedy bezlitośnie szydząc z właścicieli, którzy nie sprostali ich oczekiwaniom. By nagrać nowy odcinek cyklu udają się do wyjątkowo popularnego domu letniskowego, by na własnej skórze zweryfikować wyjątkowo entuzjastyczne oceny rezerwujących. Na miejscu okazuje się, że miejscówka jest daleka od ideału, a jej właścicielka ma własne sposoby na przekonanie turystów do wystawienia pochlebnej opinii.

„Superhost” to jeden z produktów nowej ery, zdecydowanie proszę nie mylić z horrorem nowej fali. Koncept fabularny bazuje na mediach internetowych: Ich dobrodziejstwach pozwalających zyskiwać popularność dość przypadkowym osobom przy relatywnie niewielkim wysiłku, oraz cieniach owych mediów – w internecie roi się od niebezpiecznych świrów.

Gatunkowo mamy tu do czynienia z thrillerem, który oferuje umiarkowaną rozrywkę. Nasi protagoniści, w teorii bohaterowie pozytywni, których jednak ciężko lubić i im kibicować to para skupiona na swojej karierze w sieci. O ile w przypadku Tedda możemy jeszcze mówić o pewnym zamiłowaniu do dzielenie się swoich życiem z odbiorcami, o tyle w przypadku Clarie to już tylko zimna kalkulacja. Hitem jest scena oświadczyn, którą kobieta interpretuje jako genialny pomysł Teda na podbicie wyświetleń, ani przez moment nie myśląc o tym, że facet naprawdę pragnie wziąć z nią ślub.

Vlogerzy mają pecha i kręcąc nowy odcinek trafiają wprost w szpony szaleństwa, szaleństwa uosobione w Rebece, właścicielce domu letniskowego. Grace Gillam świetnie wywiązała się z powierzonej roli budząc politowanie  i grozę swoich obłędem rozkwitającym na ekranie, ale scenariusz nie potraktował jej do końca serio przez co i my odbieramy ją jako postać nie do końca przemyślaną. Komediowe zacięcie i czarny humor skutecznie rozładowują napięcie, którego i tak mamy tu dość lichą porcję. Czy jakość tego humoru była tego warta? Tu też nie jestem przekonana. Nie do końca kupiłam zarówno koncepcję jak i wykonanie, bawiłam się średnio i zaangażowałam umiarkowanie. Olśnienia zdecydowanie nie było.

Moja ocena:

Straszność: 1

Fabuła:6

Klimat:6

Napięcie:5

Zabawa:6

Zaskoczenie:5

Walory techniczne:7

Aktorstwo:7

Oryginalność: 6

To coś: 5

54/100

W skali brutalności: 2/10

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Publikując komentarz akceptujesz Regulamin komentarzy.