Zawsze tu byłam

I Know You’re in There (2016)

I know youre in there

Po śmierci biolgicznej matki Tom postanawia zaopiekować nieznaną mu dotąd młodszą siostrą, Chloe. Dziewczyna od lat pogrążona jest w stanie, który lekarze interpretują jako schizofrenie katatoniczną. Chłopak wykorzystuje tę sytuację by stworzyć wideo pamiętnik, w ramach pracy zaliczeniowej na studiach, w którym będzie opowiadał o opiece nad siostrą. Już po kilku dniach spędzonych sam na sam z katatoniczką stwierdza, że dziewczyna kryje w sobie tajemnicę, która to okazuje się wyjątkowo niebezpieczna.

„I know youre in there” zapowiadał się całkiem ciekawie, choć motyw przewodni, czyli zaburzenie w funkcjonowaniu mózgu, które finalnie okazuje się czymś zupełnie innym mieliśmy już w obrazie „The taking of Deborah Logan”. Tam też pojawiała się formuła paradokumentu, choć w dużo większej mierze niż „I know youre in there”.

Filmy różnią się też pod innymi względami i tu dość przykra wiadomość dla potencjalnych widzów. O ile historia Debory nie prezentowała się wybitnie dobrze, to w przypadku „I know…” jest jeszcze gorzej. Nie dlatego, że pomysł kiepski, bo kiepski nie był, ale przełożenie go na ekran… cóż. Widać duże braki w technice twórcy, widać braki w aktorstwie i to te drugie bolą chyba najbardziej. Bo jeśli nie przekona Cię aktor, to tym bardziej nie zrobią tego efekty.

I know youre in there

I know youre in there

Co się tyczy owych efektów, całej sfery wizualnej, skupionej na zbudowaniu odpowiedniego nastroju i w dalszej części wprowadzeniu elementów nadnaturalnych, jest całkiem przyzwoicie. Kuleje narracja, dialogi, aktorstwo, tego typu sprawy. Scenariusz też pozostawia sporo do życzenia, bo za dużo tu skrótów, które zabierają historii płynność.

Fabuła, jak wspomniałam, skupia się na Tomie i jego próbach nawiązania kontaktu z siostrą pogrążoną w katatonii. Jej stan, budzi w mężczyźnie poczucie misji, którą miałoby być wyleczenie Chloe. Kolejne wydarzenia sprawiają, że Tom zaczyna przyglądać się siostrze bardziej podejrzliwie. Z drugiej jednak strony przebywanie z nią coraz bardziej go pochłania. Mamy tu więc pewną niekonsekwencję, a twórca nie zadbał o to by dodać tu jakąś psychologiczną ramę. Przez to zachowanie Toma wydaje się bardziej bezsensowne niż zakładał scenariusz. Domyślam się do czego dążył twórca, ale nie wyszło mu to.

Mamy więc film raczej słaby, raczej nie udany, choć nie ma tragedii.

Moja ocena:

Straszność:2

Fabuła:6

Klimat:6

Napięcie:5

Zabawa:5

Zaskoczenie:4

Walory techniczne:6

Aktorstwo:5

Oryginalność:5

To coś:4

48/100

W skali brutalności: 1/10

4 komentarze nt. “Zawsze tu byłam

  1. ilsa333 Autor wpisu

    Nie zdarzyło mi się. Z gier dla mnie to tylko Heroes i Simsy:) No i Resident evil 4, ale to w drodze wyjątku. Aczkolwiek jeśli chcesz coś polecić to zapraszam.

    Odpowiedz
  2. Gość: Daras, *.icpnet.pl

    Ok to np: Dead Space trylogia,a ale najlepsza jest część pierwsza ( horror sci fi, w skrócie połączenie Alien i The Thing ). Amnesia – przygodowy survival horror. Outlast. Z nowości to oczywiście Resident Evil VII. Na razie tyle bo lista growych horrorów jest na prawde długa.

    Odpowiedz
  3. Gość: transhuman, *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Z horroru polecam grę Obcy izolacja, dalej Amnezja oraz Outlast z dodatkiem.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Publikując komentarz akceptujesz Regulamin komentarzy.