Uważaj co czytasz

I madman/ Hardcover w sztywnej okładce (1989)

I madman

Virginia pracuje w antykwariacie i jest namiętną czytelniczką niszowych horrorów. W ten sposób w jej ręce wpada powieść niejakiego Malcolma Branda pod tytułem „Ja szaleniec”. Czytadło wciąga ją na tyle, że zaczyna utożsamiać się z główną bohaterką, Anną prześladowaną przez zakochanej w niej seryjnego zabójce.

„Harcover w sztywnej okładce” jest przykładem typowego niskobudżetowego straszaka, który podobnie jak literackie groteski, o których opowiada, w dziwny sposób przyciąga uwagę widza mimo wej taniości.

Jego reżyser w latach ’90 kręcił popularne seriale dla TV, zaś scenarzysta maczał palce w niejednym straszaku utrzymanym na podobnym poziomie co „I madman”.

Film może się podobać i zapewne spodoba się miłośnikom produkcji klasy B, choć mogę stwierdzić, że jego poziom zawyża ogólne przekonanie na temat kondycji takich projektów.

Bawiłam się przy nim przednio, co jest zasługą nie tylko przekonującego aktorstwa odtwórczyni głównej roli, ale i samego pomysłu, który głupi wcale nie jest. Można się tu nawet doszukać drugiego dna, bo czy nie zdarza się tak, że bohaterzy czytanych przez nas powieści stają się częścią naszego życia? Czy nie boimy się tego samego, czego boją się bohaterzy, których losy śledzimy?

I madman

Nasza Virginia wczuwa się w czytaną książkę tak mocno, że ludzie z jej otoczenia stają się jej bohaterami, wreszcie ona sama ma okazje doświadczyć tego, co główna bohaterka. Podobnie autor książki, który za sprawą niezwykle żywych opisów i niezwykłego zaangażowania w twórczość, przejmuje cechy swojego narratora i można rzecz, staje się nim.

Fabuła jest utrzymana w konwencji paranoid thrillera z dużą dawką kryminału, jak zawsze gdy pojawia się morderca i dzielni detektywi.

Znajdziemy tu też solidną dawkę horroru, co sprawiło, że to ten gatunek dominuje w filmie.

Wizualnie, jest jak jest, sceny mordów, charakteryzacja bohaterów wszytko na miarę niskobudżetówki, co jak wiadomo znajduje swoich zwolenników, czujących sentyment do tego typu podejścia do realizacji.

I madman

„Hardcover w sztywnej okładce” nie jest to filmem powszechnie chwalonym, ale z pewnością znajdzie wśród Was amatorów swoich wdzięków.

Moja ocena:

Straszność:3

Fabuła:7

Klimat:7

Napięcie:6

Zabawa:7

Walory techniczne:6

Aktorstwo:6

Zaskoczenie:5

Oryginalność:6

To coś:7

60/100

w skali brutalności:2/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Publikując komentarz akceptujesz Regulamin komentarzy.