W złym kierunku po raz kolejny

Wrong Turn 6/ Droga bez powrotu 6 (2014)

wrong turn6

W recenzji zbiorczej wszystkich pięciu poprzednich części “Drogi bez powrotu” napisałam, że nie obejrzę kolejnego sequela choćby miałby być to ostatni film na globie. Haha… Szkoda, że od 2012 zapomniałam o tej deklaracji i w dwa lata później, tj. wczoraj, czytając sobie Poego, uatrakcyjniłam lekturę lecącym w tle filmem “Droga bez powrotu 6”. Produkcja nosi podtytuł “Last Resort”, więc może nie będzie już więcej części? Ta.. jasne.

Tak jak wspomniałam w starej recenzji serii, począwszy od części trzeciej prawa do kontynuacji przechodziły z rąk do rąk zagrzebując tytuł coraz głębiej na cmentarzysku dla filmowych niewypałów.

Teraz ponownie, jakieś mało doświadczony twórca w parze z nieco bardziej doświadczonym scenarzystą zaprezentowali widzom kolejny obraz z nieśmiertelnej serii.

Historia nie odbiega wiele od klasycznego schematu innych “Dróg bez powrotu”, ale pojawiły się pewne innowacje, które nie powiem, mimo iż tragicznie głupie odświeżyły nieco zatęchłe przygody rodziny kanibali.

wrong turn6

Młody i przystojny Danny nigdy nie poznał swojej rodziny. Teraz u progu dorosłego życia otrzymał informacje o rodzinnym dziedzictwie, hotelu położonym w lasach Virginii, skąd, wiadomo wywodziła się niesławna rodzinka pożeraczy ludzkiego mięsa.

Danny przybywa do nowego domu wraz z narzeczoną i grupą znajomych, gdzie wita ich para opiekunów przybytku i jednocześnie kuzynów głównego bohatera. Sally (kuzynka) wyjątkowo interesuje się Dannym, co jak szybko się okaże ma swoje korzenie w rodzinnej kazirodczej tradycji.

W tle przewijają się dalsi krewniacy  Danny’ego, ci którzy przegrali na genetycznej loterii, ale jakby nie patrzeć: rodziną są.

wrong turn6

Kuzyni powoli i ostrożnie wprowadzają Danny’ego w krąg wtajemniczenia, by ostatecznie przeciągnąć go na swoją stronę. Jak to się mówi: rodziny się nie wybiera, a nasz sierotek Danny jest bardzo zmotywowany, by takową posiadać, nawet jeśli przyjdzie mu zjeść niegdysiejszych kamratów.

wrong turn6

Jak zwykle formuła serii kipi od scen przemocy i seksu, tu nic się nie zmienia. W porównaniu z piątką akcje jakich tu uświadczymy są chyba mniej żenujące, bo jakoś strawiłam to, co widzę.

Przyjemność z seansu żadna, ale jeśli ktoś koniecznie chce pociągnąć temat kanibali z “Drogi bez powrotu” to może się zapoznać, nikomu nie bronię, ale nikomu nie polecam.

Moja ocena:

Straszność:5

Fabuła:3

Klimat:4

Napięcie:4

Zabawa:4

Walory techniczne:5

Aktorstwo:4

Zaskoczenie:3

Oryginalność:3

To coś:2

37/100

W skali brutalności:5/10

2 komentarze nt. “W złym kierunku po raz kolejny

  1. krzysiek.sz1

    Pamiętam jak oglądałem pierwszą część dobrych kilka lat temu… Na trójce skończyłem, chyba muszę nadrobić resztę 😀

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Publikując komentarz akceptujesz Politykę prywatności.